W wielu umowach CHF bank odsyłał do własnej tabeli kursowej. Od kursów z tej tabeli zależało przeliczenie wypłaty, salda albo rat spłacanych w złotych. Dlatego w sprawach frankowych nie wystarczy ustalić, że umowa zawierała odwołanie do tabeli banku. Trzeba sprawdzić, czy dokumenty wyjaśniały, jak bank tworzył kurs i czy kredytobiorca mógł zweryfikować zasady przeliczeń.
Samo odwołanie do tabeli banku nie wyjaśnia mechanizmu
W wielu umowach pojawiały się sformułowania typu „tabela kursów banku”, „bankowa tabela kursów” albo „tabela kursów walut obcych”. Taki zapis wskazywał źródło kursu stosowanego przy przeliczeniach. Nie odpowiadał jednak jeszcze na pytanie, jak bank ustalał ten kurs.
Dla oceny umowy znaczenie ma to, czy kredytobiorca mógł z dokumentów odczytać konkretne zasady: skąd pochodził kurs bazowy, kiedy bank go ustalał, jak wyliczał kurs kupna i sprzedaży oraz czy ograniczał własną swobodę przy ustalaniu spreadu. Jeżeli umowa odsyłała wyłącznie do tabeli tworzonej przez bank, ale nie opisywała czytelnej metody jej tworzenia, kredytobiorca nie mógł samodzielnie sprawdzić, czy zastosowany kurs wynikał z umowy.
Samo występowanie tabeli kursowej nie przesądza jeszcze o niedozwolonym charakterze zapisu. Znaczenie ma to, czy umowa ograniczała swobodę banku i pozwalała kredytobiorcy sprawdzić sposób przeliczenia.
Kurs kupna i kurs sprzedaży działały na różnych etapach kredytu
W wielu kredytach CHF bank stosował kurs kupna przy wypłacie kredytu, a kurs sprzedaży przy spłacie rat. To rozróżnienie miało realne skutki finansowe.
W kredytach indeksowanych kurs z dnia uruchomienia wpływał na początkowe saldo wyrażone w CHF. W kredytach denominowanych szczególne znaczenie miał kurs zastosowany do wypłaty kwoty w złotych. Kurs stosowany przy spłacie decydował natomiast o wysokości raty pobieranej w PLN.
Jeżeli oba kursy pochodziły z tabeli tworzonej jednostronnie przez bank, mechanizm działał na więcej niż jednym etapie. Najpierw wpływał na wypłatę albo ustalenie salda, później na każdą ratę spłacaną w złotych.
Takie rozwiązania można znaleźć w różnych wzorcach umów. Przykładem mogą być klauzule abuzywne stosowane przez Bank Millennium, w których pojawiały się zapisy o kursie kupna przy wypłacie i kursie sprzedaży przy spłacie. Podobny kierunek analizy pojawia się przy abuzywnych zapisach w umowach Raiffeisen Bank Polska i Polbank EFG.
Nazwanie tabeli w umowie nie zawsze oznacza jasne zasady
Bank mógł nazwać tabelę, wskazać jej typ albo odwołać się do konkretnego dokumentu wewnętrznego. To nadal nie przesądza, że kredytobiorca znał zasady przeliczeń. Liczy się nie sama nazwa tabeli, lecz metoda ustalania kursu.
Jeżeli umowa mówiła o tabeli banku, ale nie wskazywała kryteriów wyznaczania kursu, kredytobiorca nadal nie wiedział, dlaczego bank zastosował konkretny kurs danego dnia. Problem może pojawić się także wtedy, gdy bank odwołuje się do danych rynkowych, ale nie wskazuje dokładnie, z jakiego źródła korzysta, o której godzinie pobiera dane i jak przelicza je na kurs stosowany wobec kredytobiorcy.
Dlatego przy analizie umowy nie wystarczy znaleźć słowo „tabela”. Trzeba sprawdzić, czy tabela została opisana w sposób pozwalający odtworzyć wynik przeliczenia.
Miejsce zapisu może zmienić zakres analizy
Zasady stosowania tabeli kursowej nie zawsze znajdowały się w umowie głównej. Banki często umieszczały je w regulaminie, załączniku albo późniejszym aneksie. Jeżeli kredytobiorca czyta tylko umowę, może pominąć część mechanizmu, który faktycznie decydował o wysokości świadczeń.
Przy kredytach dawnego BGŻ albo Fortis Banku analiza powinna obejmować także regulamin, bo to właśnie w dokumentach regulaminowych mogły znaleźć się zapisy o wypłacie, spłacie i kursach walut. Postanowienia w umowach tych banków pokazują, że sama umowa główna nie zawsze wystarcza do oceny całego mechanizmu.
Podobnie przy innych bankach trzeba sprawdzić, czy umowa odsyłała do regulaminu i czy regulamin obowiązywał w dniu podpisania kredytu. Dopiero pełny zestaw dokumentów pokazuje, jak bank skonstruował przeliczenia.
Podobny mechanizm nie zawsze oznacza identyczne klauzule
W wielu umowach frankowych można znaleźć podobny schemat: wypłata po kursie kupna, spłata po kursie sprzedaży, odwołanie do tabeli banku. Nie oznacza to jednak, że każda klauzula miała identyczną treść.
Różnice mogły dotyczyć:
- miejsca zapisu w dokumentacji,
- definicji tabeli kursowej,
- momentu ustalenia kursu,
- sposobu opisania kursu kupna i sprzedaży,
- powiązania umowy z regulaminem,
- późniejszych zmian wprowadzonych aneksem.
Dlatego przy porównywaniu spraw trzeba sięgać do konkretnego wzorca. Inaczej może wyglądać analiza klauzul w umowach Getin Noble Banku, inaczej klauzul w umowach dawnej Nordea Bank Polska, a jeszcze inaczej zapisów dotyczących tabeli w umowach ING Banku Śląskiego.
Późniejszy aneks nie kończy oceny tabeli kursowej
Część kredytobiorców podpisywała aneksy dotyczące spłaty bezpośrednio w CHF albo doprecyzowania zasad rozliczeń. Taki dokument trzeba uwzględnić, ale nie można nim zastąpić analizy pierwotnej umowy.
Aneks mógł zmienić sposób dalszej spłaty. Nie usuwa jednak automatycznie zapisów, które działały od początku umowy. Jeżeli bank stosował własną tabelę kursową przy wypłacie kredytu i przy wcześniejszych ratach, pierwotne postanowienia nadal wymagają oceny.
Ma to znaczenie zwłaszcza wtedy, gdy aneks pojawił się po kilku latach wykonywania umowy. W takim przypadku trzeba oddzielić dalszą spłatę od wcześniejszego mechanizmu przeliczeń, który bank stosował od uruchomienia kredytu.
Co sprawdzić w swojej umowie CHF?
Najpierw trzeba przejrzeć zapisy o wypłacie kredytu, spłacie rat, tabeli kursowej, kursie kupna, kursie sprzedaży i regulaminie. Następnie należy sprawdzić, czy umowa podawała sposób ustalania kursu, czy jedynie odsyłała do tabeli tworzonej przez bank. Na końcu trzeba porównać te zapisy z aneksami oraz historią spłat.
Sposób opisania tabeli kursowej może mieć znaczenie wtedy, gdy bank używał jej do ustalenia salda i rat, ale nie wskazał jasnych, sprawdzalnych zasad tworzenia kursu. W takiej sytuacji problem nie polega na samym istnieniu tabeli. Dotyczy tego, czy kredytobiorca mógł z umowy zrozumieć mechanizm, który wpływał na wysokość jego zobowiązania.



