Korzybski Wojciński Kancelaria Radców Prawnych
Unieważnienie kredytu frankowego oznacza, że umowę uznaje się za nieważną od chwili jej zawarcia. Taki wyrok nie prowadzi do zmiany warunków spłaty ani do poprawienia pojedynczego zapisu. Oznacza, że umowa od początku nie mogła skutecznie wiązać stron w swoim dotychczasowym kształcie. Dla kredytobiorcy najważniejsze jest więc nie samo stwierdzenie nieważności, lecz skutki prawne i finansowe takiego rozstrzygnięcia.
Unieważnienie kredytu frankowego oznacza, że umowę traktuje się tak, jakby od początku nie wywoływała skutków prawnych. Nie chodzi więc o obniżenie raty, zmianę oprocentowania ani usunięcie jednego niekorzystnego postanowienia. Sąd przyjmuje wtedy, że wada umowy jest tak poważna, iż nie można jej dalej utrzymać.
W sprawach frankowych najczęściej dotyczy to zapisów związanych z przeliczaniem kwoty kredytu i wysokości rat według kursu waluty obcej. To właśnie te postanowienia wpływały na wysokość salda zadłużenia i wysokość kolejnych świadczeń. Jeżeli umowa nie określała jasno, według jakich zasad bank ustala kurs franka, kredytobiorca nie miał możliwości samodzielnego sprawdzenia, w jaki sposób wyliczane jest jego zobowiązanie. W takich sytuacjach pojawia się problem niedozwolonych postanowień umownych.
Stwierdzenie nieważności umowy kredytu frankowego oznacza, że strony przestają być związane umową na dotychczasowych zasadach, a ich relacja sprowadza się do zwrotu tego, co zostało sobie przekazane.
Unieważnienie umowy frankowej najczęściej wynika z nieprawidłowo ukształtowanego mechanizmu przeliczeń walutowych. W wielu umowach bank przyznawał sobie prawo do ustalania kursu franka, który wpływał zarówno na wysokość zadłużenia, jak i na wysokość poszczególnych rat. Kredytobiorca nie otrzymywał przy tym jasnych i obiektywnych zasad pozwalających samodzielnie sprawdzić sposób wyliczenia tych kwot.
W efekcie podpisywał umowę, w której znał ogólny model działania kredytu, ale nie mógł ustalić, jak bank będzie wyznaczał kurs stosowany przy wypłacie środków i przy spłacie zobowiązania. Jeżeli jedna strona może wpływać na wysokość świadczenia drugiej strony, a umowa nie opisuje tego w sposób przejrzysty, pojawia się problem niedozwolonych postanowień umownych.
Jeżeli sąd uzna, że klauzula przeliczeniowa ma charakter abuzywny, bada następnie, czy po jej usunięciu umowa może dalej obowiązywać. W wielu przypadkach odpowiedź jest negatywna, ponieważ bez takiego mechanizmu nie da się już ustalić zasad wykonywania umowy, w tym sposobu określenia wysokości zobowiązania. Dlatego część umów frankowych zostaje uznana w całości za nieważne. Nie dlatego, że każdy kredyt indeksowany albo denominowany do CHF jest z góry wadliwy, lecz dlatego, że po usunięciu niedozwolonych zapisów umowa traci podstawę do dalszego obowiązywania.
Unieważnienie kredytu frankowego może być korzystne dlatego, że prowadzi do definitywnego zakończenia stosunku prawnego opartego na nieważnej umowie. Po wydaniu takiego wyroku strony nie wykonują już kredytu na dotychczasowych zasadach, lecz przechodzą do wzajemnych rozliczeń.
Prawomocne stwierdzenie nieważności umowy porządkuje też sytuację prawną kredytobiorcy. Ustaje obowiązek dalszej spłaty według mechanizmu opartego na zakwestionowanych postanowieniach, a strony mogą ostatecznie zamknąć spór dotyczący nieważnej umowy.
Nie oznacza to jednak, że w każdej sprawie unieważnienie okaże się najkorzystniejszym rozwiązaniem. Ostateczna ocena zależy od treści umowy, przebiegu jej wykonywania, wysokości spełnionych świadczeń oraz przewidywanego sposobu końcowego rozliczenia. Dlatego odpowiedź na pytanie o opłacalność unieważnienia zawsze wymaga analizy konkretnej umowy i danych finansowych.
Po unieważnieniu umowy frankowej strony powinny zwrócić sobie to, co świadczyły na jej podstawie. Dla kredytobiorcy oznacza to możliwość dochodzenia od banku zwrotu:
Bank może natomiast domagać się zwrotu kapitału, który został wypłacony przy uruchomieniu kredytu.
Rozliczenie po unieważnieniu nie polega na prostym wyrównaniu wzajemnych należności. Każda ze stron występuje ze swoim roszczeniem odrębnie. Oznacza to, że kredytobiorca może żądać zwrotu wszystkich świadczeń spełnionych na rzecz banku, niezależnie od tego, że po stronie banku istnieje roszczenie o zwrot kapitału.
W wielu sprawach znaczenie mają także odsetki za opóźnienie. Jeżeli kredytobiorca skutecznie dochodzi swojego roszczenia, może żądać nie tylko zwrotu nienależnie spełnionych świadczeń, lecz również odsetek liczonych od chwili, w której roszczenie stało się wymagalne.
W sprawach frankowych spór przez długi czas dotyczył nie tylko samej nieważności umowy, lecz także sposobu rozliczenia stron po jej upadku. W orzecznictwie wykształciły się dwa podejścia: teoria salda oraz teoria dwóch kondykcji.
W aktualnym orzecznictwie szeroko przyjmuje się model dwóch kondykcji, ale opis końcowego rozliczenia stron wymaga ostrożności i zawsze trzeba odnosić go do konkretnej sprawy. Dla kredytobiorcy ma to znaczenie zarówno procesowe, jak i finansowe, ponieważ wpływa na konstrukcję roszczeń, zarzuty strony przeciwnej oraz sposób końcowego zamknięcia sporu.
Jak może wyglądać rozliczenie z bankiem wg modelu teorii dwóch kondykcji? Posłużmy się przykładem.
Kredytobiorca zaciągnął w 1 stycznia 2008 r. kredyt w wysokości 200 000 złotych. Do chwili prawomocnego uznania umowy kredytu za nieważną spełnił na rzecz pozwanego sumę 100 000 złotych i 40 000 CHF. W ramach pozwu o ustalenie i zapłatę dochodził od pozwanego banku kwoty 100 000 złotych oraz 30 000 CHF wraz z odsetkami od dnia 1 czerwca 2020 r. do dnia zapłaty.
W takim wypadku rozliczenia pomiędzy stronami procesu wyglądać będą następująco:
– pozwany bank będzie musiał zwrócić kredytobiorcy:
– kredytobiorca będzie musiał zwrócić na rzecz banku kwotę 200 000 złotych (o ile roszczenie banku nie będzie do tej chwili przedawnione, co w praktyce sprowadza się do oceny, czy pozwany bank „wyrobił” się ze złożeniem swojego pozwu bądź inną czynnością prowadzącą do przerwania biegu przedawnienia roszczenia do końca roku kalendarzowego następującego od chwili powołania się przez świadomego konsumenta na abuzywność klauzul indeksacyjnych i wynikającą z tej przyczyny nieważność umowy – tak zgodnie z uchwałą Sądu Najwyższego z dnia 7 maja 2021 r., sygn. akt III CZP 6/21).
Taki sposób rozliczenia w praktyce oznacza, że kredytobiorca uzyskuje korzyść w postaci darmowego kredytu – musi zwrócić na rzecz banku wyłącznie tyle, ile od niego uzyskał, dodatkowo uzyskując korzyść w postaci odsetek za opóźnienie od własnego roszczenia pieniężnego. Przyczyną opisanego stanu rzeczy jest m.in. fakt, że żadna część roszczenia przysługującego kredytobiorcy nie uległa przedawnieniu, a formułowane niekiedy przez banki dodatkowe roszczenie tytułem „wynagrodzenia za bezumowne korzystanie z kapitału” pozostaje całkowicie niezasadne (o czym szerzej w pozostałych artykułach na naszej stronie).
Przez długi czas banki próbowały budować argument, zgodnie z którym po unieważnieniu umowy kredytobiorca powinien zwrócić nie tylko sam kapitał, lecz również dodatkowe wynagrodzenie za korzystanie z przekazanych środków.
Obecnie ten kierunek został wyraźnie osłabiony. Po stwierdzeniu nieważności umowy bank może dochodzić zwrotu kapitału, ale nie powinien uzyskiwać dodatkowego świadczenia tylko dlatego, że środki pozostawały przez pewien czas do dyspozycji konsumenta. Dla kredytobiorcy ma to duże znaczenie, ponieważ wyznacza granice rozliczenia po upadku umowy.
Nie oznacza to oczywiście, że po stronie kredytobiorcy nie pojawiają się żadne obowiązki. Zwrot kapitału nadal pozostaje osobnym roszczeniem banku. Różnica polega na tym, że po upadku umowy bank nie może skutecznie domagać się dodatkowego wynagrodzenia wyłącznie z tego powodu, że kredyt był wykonywany przez lata.
W sprawach frankowych samo stwierdzenie nieważności umowy nie wyczerpuje jeszcze wszystkich zagadnień prawnych. Duże znaczenie ma także przedawnienie roszczeń obu stron, ponieważ wpływa na zakres dochodzonych kwot i sposób prowadzenia sporu.
Po upadku umowy oddzielnie ocenia się roszczenia kredytobiorcy i oddzielnie roszczenia banku. Nie wystarczy więc ustalić, że umowa zawierała niedozwolone postanowienia. Trzeba jeszcze określić, jakie świadczenia zostały spełnione, kiedy poszczególne roszczenia stały się wymagalne i czy mogą być dziś skutecznie dochodzone.
Z tego powodu nie warto odkładać analizy umowy i historii spłat. Im wcześniej kredytobiorca ustali swoją sytuację prawną i finansową, tym łatwiej ocenić zakres roszczeń i przygotować bezpieczną strategię działania.
Unieważnienie umowy frankowej bardzo często okazuje się rozwiązaniem korzystnym, ale nie w każdej sprawie będzie prowadziło do takiego samego rezultatu. Ostateczna ocena zależy od treści umowy, wysokości wypłaconego kapitału, sumy wpłat dokonanych przez kredytobiorcę oraz tego, jakie roszczenia mogą jeszcze podnosić obie strony.
Duże znaczenie ma etap wykonywania umowy. Inaczej wygląda sytuacja osoby, która spłaca kredyt od kilkunastu lat i przekazała bankowi znaczną część środków, a inaczej sytuacja kredytobiorcy, który zawarł umowę stosunkowo niedawno. Im wyższa suma wpłat, tym większe znaczenie może mieć rozliczenie po stwierdzeniu nieważności.
Trzeba też porównać unieważnienie z innymi możliwymi rozwiązaniami, w tym z ugodą. Ugoda może prowadzić do szybszego zamknięcia sprawy, ale zwykle oznacza zgodę na warunki proponowane przez bank. Unieważnienie daje możliwość pełnego zakwestionowania nieważnej umowy, lecz wiąże się z koniecznością przejścia przez postępowanie sądowe i końcowego rozliczenia stron.
Ocena sprawy frankowej powinna zaczynać się od dokumentów. Sam fakt zawarcia kredytu powiązanego z CHF nie przesądza jeszcze o wyniku sprawy. Znaczenie ma treść umowy, sposób jej wykonywania oraz to, jakie kwoty zostały rzeczywiście wypłacone i spłacone.
Podstawą analizy są przede wszystkim:
Dopiero zestawienie tych dokumentów pozwala ocenić, czy istnieją podstawy do dochodzenia nieważności, jaki może być zakres roszczeń i jaki wynik finansowy może przynieść ewentualne postępowanie. Przed złożeniem pozwu warto sprawdzić ile trwa sprawa frankowa w 2026 roku oraz ile kosztuje pozew frankowy.