Przez wiele lat kredyty indeksowane i denominowane do waluty obcej stanowiły jedno z najpoważniejszych źródeł sporów pomiędzy konsumentami a sektorem bankowym w Polsce. Dynamiczny wzrost kursu CHF, niejednoznaczne mechanizmy przeliczeniowe stosowane przez banki oraz masowe pozwy kredytobiorców doprowadziły do sytuacji, w której sprawy frankowe stały się jednym z największych wyzwań dla polskiego wymiaru sprawiedliwości.
W odpowiedzi na ten problem przygotowano tzw. ustawę frankową. Jej celem nie jest ponowne rozstrzyganie, czy umowy kredytów frankowych mogą zostać unieważnione, lecz usprawnienie postępowań sądowych. Na dzień 3 czerwca 2026 roku Sejm przyjął ustawę, która ma przyspieszyć rozpoznawanie spraw frankowych. Przepisy przewidują m.in. automatyczne wstrzymanie spłaty rat po doręczeniu pozwu bankowi oraz możliwość rozliczenia roszczeń obu stron w jednym postępowaniu. Ustawa trafiła następnie do Senatu.
Geneza projektu – sprawy frankowe obciążają całe sądownictwo
Skala sporów frankowych pozostaje bardzo duża. Według informacji przywoływanych przy pracach nad ustawą, sprawy frankowe stanowią znaczną część spraw cywilnych oczekujących na rozpoznanie, zwłaszcza w sądach apelacyjnych. W praktyce wpływa to nie tylko na sytuację samych kredytobiorców, lecz także na czas rozpoznawania innych spraw cywilnych.
Celem projektowanej regulacji ma być więc poprawa sprawności sądów. Ustawa frankowa przewiduje m.in.:
- automatyczne wstrzymanie obowiązku spłaty rat kredytu po doręczeniu pozwu bankowi,
- uproszczenie części czynności procesowych,
- szersze wykorzystanie posiedzeń niejawnych i zdalnych
- możliwość składania zeznań na piśmie.
W założeniu ma to skrócić czas oczekiwania na wyrok i ograniczyć liczbę równoległych postępowań między tymi samymi stronami.
TSUE zmienił sytuację kredytobiorców frankowych
Analizując potrzebę uchwalenia ustawy frankowej, nie można pominąć wpływu orzecznictwa Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. To właśnie wyroki TSUE, a nie wcześniejsze działania ustawodawcze, doprowadziły do zasadniczej zmiany sytuacji procesowej kredytobiorców.

Za przełomowy uznaje się wyrok z 3 października 2019 roku w sprawie C-260/18, znanej jako sprawa Dziubak przeciwko Raiffeisen Bank. Trybunał wskazał, że sąd krajowy nie może samodzielnie „naprawiać” umowy poprzez zastępowanie niedozwolonych klauzul walutowych innymi mechanizmami, jeżeli prowadziłoby to do utrzymania umowy wbrew interesowi konsumenta. Jednocześnie TSUE dopuścił możliwość stwierdzenia nieważności całej umowy, gdy po usunięciu klauzul abuzywnych nie da się jej dalej wykonywać.
Znaczenie tego wyroku wykroczyło daleko poza jedną sprawę. Otworzył on drogę do masowego kwestionowania umów kredytowych opartych na mechanizmach jednostronnego ustalania kursów walut przez banki. W kolejnych latach polskie sądy zaczęły coraz częściej stwierdzać nieważność umów frankowych, a linia orzecznicza stopniowo się ujednolicała.
Wyrok TSUE C-520/21 ograniczył ryzyko po stronie konsumentów
Duże znaczenie dla kredytobiorców miał także wyrok TSUE z 15 czerwca 2023 roku w sprawie C-520/21. Trybunał uznał, że po unieważnieniu umowy zawierającej nieuczciwe warunki bank nie może co do zasady domagać się od konsumenta dodatkowego wynagrodzenia za korzystanie z kapitału.
Rozstrzygnięcie to osłabiło jeden z głównych argumentów sektora bankowego. Przed tym wyrokiem część kredytobiorców obawiała się, że po unieważnieniu umowy bank wystąpi wobec nich z dodatkowymi roszczeniami wykraczającymi poza zwrot wypłaconego kapitału. Orzeczenie TSUE istotnie ograniczyło to ryzyko i wzmocniło ochronę konsumentów.
W efekcie większość sporów frankowych kończy się dziś korzystnie dla kredytobiorców. Standard ochrony konsumenckiej został ukształtowany przede wszystkim przez TSUE, a następnie stosowany przez sądy krajowe.
Czy ustawa frankowa jest potrzebna?
Pytanie o potrzebę uchwalenia ustawy frankowej nadal budzi dyskusję w środowisku prawniczym.
Z punktu widzenia ochrony konsumenta można argumentować, że główne problemy prawne zostały już rozwiązane przez orzecznictwo TSUE oraz Sądu Najwyższego. Kredytobiorcy mają dziś skuteczne narzędzia dochodzenia swoich praw, a sądy dysponują utrwalonymi kryteriami oceny abuzywności klauzul walutowych.
Nie oznacza to jednak, że ustawa frankowa jest zbędna. Jej funkcja ma przede wszystkim charakter proceduralny, a nie materialnoprawny. Ustawa nie ma zmieniać zasad oceny umów kredytowych ani ograniczać możliwości stwierdzania ich nieważności. Jej zadaniem jest usprawnienie procesów i zmniejszenie obciążenia sądów.
W tym sensie ustawa frankowa nie zastępuje orzecznictwa TSUE. Ma raczej stworzyć mechanizmy, które pozwolą szybciej stosować standardy wynikające z prawa unijnego.
Automatyczne wstrzymanie spłaty rat po pozwie
Najbardziej odczuwalną zmianą dla konsumentów może okazać się automatyczne wstrzymanie spłaty rat po doręczeniu pozwu bankowi. Obecnie wielu kredytobiorców składa odrębne wnioski o zabezpieczenie roszczeń, co wydłuża postępowanie i generuje dodatkowe koszty.

Nowe przepisy zakładają, że obowiązek spłaty rat będzie wstrzymywany z mocy prawa po doręczeniu pozwu bankowi, bez konieczności wydawania dodatkowego orzeczenia w tym zakresie.
Dla kredytobiorcy oznacza to większą przewidywalność już na początku procesu. Ma to znaczenie zwłaszcza wtedy, gdy wysokość rat nadal mocno obciąża domowy budżet, a spór z bankiem może trwać kilka lat.
Szybsze rozliczenie roszczeń banku i kredytobiorcy
Ustawa frankowa przewiduje także możliwość rozliczenia roszczeń obu stron w jednym postępowaniu. Chodzi o sytuację, w której kredytobiorca dochodzi roszczeń wynikających z nieważności umowy, a bank zgłasza własne roszczenie o zwrot wypłaconego kapitału.
Dotychczas takie sprawy często prowadziły do dublowania postępowań. Kredytobiorca pozywał bank, a następnie bank wytaczał osobne powództwo przeciwko kredytobiorcy. Rozpoznanie wzajemnych roszczeń w jednym procesie może skrócić spór i ułatwić końcowe rozliczenie stron po unieważnieniu umowy.
Możliwe zagrożenia i wątpliwości
Każda szczególna regulacja dotycząca określonej kategorii sporów rodzi pytania o równość stron oraz prawo do sądu. Część przedstawicieli doktryny wskazuje, że ustawodawca powinien zachować ostrożność, aby przyspieszenie postępowań nie ograniczało prawa stron do przedstawiania argumentów i dowodów.
Pojawiają się także głosy, że ustawa frankowa może okazać się spóźniona. Wiele spraw zostało już rozstrzygniętych albo znajduje się na zaawansowanym etapie postępowania. Największe znaczenie nowych przepisów może więc dotyczyć spraw dopiero wnoszonych do sądów.
Nie zmienia to faktu, że problem przewlekłości postępowań nadal dotyka wielu kredytobiorców. Jeżeli nowe przepisy rzeczywiście skrócą czas oczekiwania na wyrok, mogą mieć realne znaczenie dla osób, które dopiero planują pozew frankowy.

Ustawa frankowa a orzecznictwo TSUE
Ustawa frankowa nie stanowi przełomu porównywalnego z wyrokami TSUE w sprawach C-260/18 i C-520/21. Fundament ochrony kredytobiorców został już zbudowany przez orzecznictwo unijne i krajowe.
Nowe przepisy mogą jednak uzupełnić ten dorobek. Ich sens polega na tym, aby sprawy frankowe toczyły się szybciej, a kredytobiorcy nie musieli latami czekać na rozstrzygnięcie sporu z bankiem. Ustawa nie jest więc niezbędna do zachowania praw frankowiczów, ale może pomóc w sprawniejszym dochodzeniu tych praw przed sądem.
Jeżeli rozwiązania proceduralne nie osłabią ochrony konsumenta wynikającej z Dyrektywy 93/13 i orzecznictwa TSUE, ustawa frankowa może stać się użytecznym narzędziem dla sądów oraz kredytobiorców. Jej skuteczność będzie jednak zależała od tego, jak nowe przepisy zostaną zastosowane w konkretnych postępowaniach.



