Korzybski Wojciński Kancelaria Radców Prawnych

pomoc frankowiczom
Aktualności

Czy fakt całkowitej spłaty kredytu walutowego zamyka drogę do dochodzenia roszczeń?

W świadomości wielu byłych kredytobiorców funkcjonuje przekonanie, że całkowita spłata kredytu hipotecznego denominowanego lub indeksowanego do waluty obcej definitywnie zamyka możliwość dochodzenia jakichkolwiek roszczeń wobec banku. Przekonanie to jest jednak błędne i nie znajduje oparcia ani w przepisach prawa, ani w utrwalonym orzecznictwie sądów krajowych oraz Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

W praktyce oznacza to, że bardzo liczna grupa byłych kredytobiorców – mimo istnienia realnych podstaw prawnych oraz wysokich szans powodzenia sporu – nigdy nie wystąpi z pozwem przeciwko bankowi wyłącznie dlatego, że uzna sprawę za „zamkniętą”, tym samym nie uzyskując zwrotu nadpłaconych środków.

Umowa kredytowa, a nie nieruchomość

Podstawowym błędem interpretacyjnym jest utożsamianie możliwości dochodzenia roszczeń z faktem posiadania nieruchomości. Tymczasem przedmiotem sporu z bankiem nie jest lokal mieszkalny czy dom, lecz sama umowa kredytowa.

Sprzedaż nieruchomości, refinansowanie zobowiązania czy całkowita spłata kredytu nie powodują „uzdrowienia” wadliwej umowy ani nie niweczą jej potencjalnej abuzywności. Jeżeli w treści umowy znajdowały się niedozwolone postanowienia umowne – w szczególności klauzule waloryzacyjne odsyłające do tabel kursowych banku – to fakt wykonania umowy nie pozbawia konsumenta prawa do zakwestionowania jej skutków prawnych.

Kto może dochodzić roszczeń po spłacie kredytu?

Z roszczeniami wobec banku mogą wystąpić również m.in.:

  • byli kredytobiorcy, którzy spłacili kredyt w całości, niezależnie od tego, czy nastąpiło to zgodnie z pierwotnym harmonogramem, czy w wyniku wcześniejszej spłaty,
  • osoby, które sprzedały nieruchomość obciążoną wcześniej kredytem walutowym,
  • spadkobiercy kredytobiorców, o ile przejęli prawa i obowiązki wynikające z umowy.

Kluczowe znaczenie ma bowiem zawarcie w umowie klauzul niedozwolonych.

Czy należy obawiać się przedawnienia?

Jednym z najczęściej powtarzanych argumentów zniechęcających byłych kredytobiorców do podjęcia działań jest obawa przed przedawnieniem roszczeń. Również w tym zakresie funkcjonuje wiele uproszczeń i nieporozumień.

W świetle aktualnego orzecznictwa TSUE bieg terminu przedawnienia roszczeń konsumenta nie może rozpocząć się, zanim konsument nie uzyskał wiedzy o abuzywności postanowień umowy oraz o przysługujących mu prawach. Oznacza to, że w wielu przypadkach przedawnienie jeszcze nie nastąpiło – nawet jeśli od spłaty kredytu minęło kilka czy kilkanaście lat.

Każda sprawa wymaga oczywiście indywidualnej analizy, jednak w przeważającej ilości przypadków, nie można mówić o przedawnieniu roszczenia w jakiejkolwiek części.

Czego faktycznie mogą domagać się kredytobiorcy, którzy spłacili kredyt?

W przypadku stwierdzenia nieważności umowy kredytowej lub bezskuteczności klauzul abuzywnych, byli kredytobiorcy mogą dochodzić od banku zwrotu wszystkich nienależnie spełnionych świadczeń, w tym:

  • rat kapitałowo-odsetkowych,
  • prowizji,
  • składek ubezpieczeniowych,
  • innych opłat pobieranych w związku z wykonywaniem umowy.

W praktyce mowa często o kwotach sięgających kilkudziesięciu, a niekiedy nawet kilkuset tysięcy złotych, w zależności od wysokości kredytu, kursów walut oraz okresu jego spłaty.

Znaczenie spłaty kredytu w kontekście oceny ważności umowy

Wykonanie zobowiązania wynikającego z umowy kredytowej, w tym jego całkowita spłata, nie ma wpływu na ocenę zgodności tej umowy z prawem. Z perspektywy prawa cywilnego oraz ochrony konsumenta zasadnicze znaczenie ma treść stosunku obligacyjnego w chwili jego zawarcia, a nie to, czy i w jaki sposób został on następnie wykonany.

Jeżeli umowa od początku zawierała postanowienia sprzeczne z dobrymi obyczajami lub rażąco naruszające interes konsumenta, w szczególności poprzez przyznanie bankowi jednostronnej kompetencji do kształtowania wysokości zobowiązania, to wada ta nie zostaje „naprawiona” przez sam fakt spłaty kredytu. W orzecznictwie jednolicie przyjmuje się, że wykonanie umowy nie pozbawia konsumenta prawa do powoływania się na jej nieważność lub bezskuteczność określonych postanowień.

Sądy powszechne, jak również Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej, konsekwentnie wskazują, że ochrona konsumenta wynikająca z dyrektywy 93/13/EWG ma charakter bezwzględnie obowiązujący i nie może być ograniczana poprzez formalne argumenty odnoszące się do zakończenia stosunku umownego.

Całkowite wykonanie umowy rzeczywiście powoduje, że techniczne inaczej (w porównaniu do kredytu nadal spłacanego) formułowane powinny być roszczenia w samym pozwie. W przypadku umowy „aktywnej” roszczenie dotyczy bowiem ustalenia nieistnienia stosunku prawnego wynikającego z umowy, które to ustalenie następuje w samej sentencji wyroku sądu. W przypadku kredytu całkowicie spłaconego, formułowane jest jedynie roszczenie o zapłatę, która jest wynikiem nieważności umowy. W tym przypadku ustalenie nieważności umowy odbywa się w ramach uzasadnienia wyroku (tzw. „przesłankowe” ustalenie nieważności umowy). Niezależnie jednak od tych różnic technicznych, efekt pozostaje analogiczny (zwrot nadpłaconych środków – przy czym oczywiście w przypadku kredytu nadal spłacanego dochodzi dodatkowo do umorzenia aktualnego salda zadłużenia).

Podsumowanie

Spłata kredytu quasi-walutowego, podobnie jak sprzedaż nieruchomości czy upływ czasu, nie przesądzają o braku możliwości dochodzenia roszczeń wobec banku. O zasadności roszczeń decyduje treść umowy kredytowej oraz jej zgodność z obowiązującymi przepisami prawa i standardami ochrony konsumenta.

Zaniechanie weryfikacji spłaconej umowy oznacza w praktyce rezygnację z potencjalnie istotnych roszczeń finansowych.

autor:

Adam Kaczmarzyk

radca prawny

Możliwość komentowania Czy fakt całkowitej spłaty kredytu walutowego zamyka drogę do dochodzenia roszczeń? została wyłączona